EcoZiemianin - czyli w poszukiwaniu wyluzowanego życia
  • Menu tygodnia
  • Karol K. i reszta
    • Luz w wielkim mieście. >
      • Miejskie impresje
    • Kriszna Lenin z Ogarów
    • Kącik filatelistyczny
  • Sushi w bigosie
    • O trawach różnych >
      • Kasza czy makaron
      • Chleb i s-ka
      • Słodkie co nie co
    • Poradnik roślinożercy
    • Korzenny świat >
      • Wiedźmy i zielsko
      • Ocet, cukier, sól
      • Miodowe impresje i dygresje
      • Trunki szlachetne
    • Słownik mięsożercy >
      • Kura, krowa i s-ka.
    • Wety, pikle i arcydzieła różne >
      • Z lasu
    • Dygresje zamorskie
  • Park łowiecki
    • Tajemne życie gleby
    • Wyszynk w zaroślach >
      • Orkisz w tarninie
    • Winnica i arboretum
    • Wiryndarz i herbarium >
      • Herbarium
    • Życie według Jerry'ego
  • Extreme survival
    • Lolita i Margerita
    • Unplugged
    • Extremalna garkuchnia
  • Szerszenie czy osły
  • De Luxe
    • Pachnidła i amulety
    • Podróże w czasie i przestrzeni

Wszystkie sekrety czarnego bzu.

6/22/2016

0 Comments

 
Picture
Nie od dzisiaj wiadomo, że czarny bez to diabelski wynalazek. Przyciąga muchy i złe demony, przy czym muchy tylko kiedy kwitnie, a złe demony stale. Do przesądów odnośnie czarnego bzu należy się jednak odnosić z dystansem bo wyglądają na zwykłą niekonsystentną ściemę.
Z jednej strony to niby krzewów czarnego bzu nie wolno było wycinać, ani nawet uszkadzać i w ogóle najlepiej było omijać je z daleka (najlepiej ściągając jeszcze czapkę z głowy, żeby się ukłonić), ale z drugiej strony w różnych zwyczajach ludowych przewija się wykorzystanie najrozmaitszych części czarnego bzu, więc wychodzi na to, że niby nie wycinać/nie uszkadzać/nie dotykać, a jednak skądś składniki na różne specyfiki z czarnego bzu się brało.
Tak czy inaczej mimo iż uszkodzenie krzaka czarnego bzu groziło w najlepszym wypadku wrzodami na plecach, a w najgorszym śmiercią całe pokolenia pracowicie oskubywały krzaki, żeby następnie eksperymentować z produkcją różnego rodzaju syropów, win i nalewek. Wino z czarnego bzu musiało być nawiasem mówiąc dość powszechne bo było na tyle tanie, że używano go do fałszowania znacznie droższego wina z winogron.
Fałszerstwo było na tyle skuteczne, że nikt się nie połapał do czasu aż pewien osobnik oświadczył, że przez konsumpcję wina (z winogron) wyleczył się z reumatyzmu. Po wykluczeniu, że coś mu się przywidziało w pijackim amoku sprawę zbadano dokładnie i wyszło, że rzeczywiście wyleczył się z reumatyzmu, ale nie dzięki konsumpcji wina z winogron, ale wina z czarnego bzu, którym je sfałszowano. W ten sposób przetwory z czarnego bzu ze stołu trafiły też do apteczki. Jak się wkrótce okazało przetwory z czarnego bzu działają  nie tylko na reumatyzm, ale też napotnie, przeciwgorączkowo, moczopędnie i wykrztuśnie.

0 Comments



Leave a Reply.

    Dla prawdziwych biurowych macho, którzy nieśmiało marzą aby sprawdzić się na dzikiej prowincji
    i dla tych, którzy nierozważnie podjęli już taką desperacką próbę

    EcoLuz
    Extreme survival
    Wyszynk w zaroślach
    Orkisz w tarninie
    Sushi w bigosie
    Szerszenie czy osły
    Wiedźmy i zielsko
    Trunki szlachetne

    Punkt widzenia
    Luz w wielkim mieście
    Kriszna Lenin z Ogarów
    Życie według Jerry'ego


    EcoZiemianin jest projektem Kapituły Wielkiego Kalesona

    Archives

    August 2016
    July 2016
    June 2016

    Categories

    All

    RSS Feed

Powered by Create your own unique website with customizable templates.
Photo used under Creative Commons from boliston